Przecudnej urody żabuleńka.Ale nie chciałabym być tak zielona jak ona, choć mam wiele sentymentu dla zielonego.I żal mi się robi jak przypominam sobie wakacyjne wybryki mojego brata w czasach wczesnej ( nie wstecznej) młodości.Każda z nas chyba wie z czym może kojarzyć się słomka i mała, niewinna żabka.Sama lubiłam je łapać i pokazywać mamie , która nota bene bardzo boi się wszystkiego co śliskie i płazowate.
A dziś mam taka żabuleńkę na własność.Podobno nie wolno jej pokazywać nikomu bo to taka żaba z feng szuja , która ma przynosić szczęście do domu.Dostałam ją od jednego z moich miłych chłopaczków- wychowanków.(żeby Pani była szczęśliwa, bo jak Pani jest to mniej sprawdza prace domowe) A to szelma mała, ale jak już wyrachowana :).Sugestia emocjonalna.Bo teraz Pani już musi być szczęśliwa jak ma taką żabę.A reszta to wiadomo! No i postawiłam sobie żabusie na stoliczku nocnym, coby dbała o mój wypoczynek w czasie snu.No i dziś wstałam radosna jak wiosenny poranek.Znaczy się działa ta sugestia.A może to tylko ja taka podatna na nią jestem?No i skowroneczek raniutko śpiewał w błękicie.Wszystko przez tę żabę.Albo dzięki niej.I samochód zapalił bez problemu i DOJECHAŁ BEZ JEDNEGO PRYCHNIĘCIA!!!I się obiad sam ugotował, i naczynia zmywarka sama umyła i je z siebie wyjęła.I dziecko lekcje odrzutowo samo odrobiło.Nic, tylko to ta żaba.W takim razie " Nie bój Goska żaby"
Damą być, czyli Dzień Kobiet
Śni mi się pałac.Bielutkie komnaty.Zapach jaśminu.Koronkowe peniuary.Dzwoneczki porcelanowe o dźwięku tak słodkim jak głos anioła, którymi można kogoś przywołać.Obrazy z podobiznami przodków w złoconych ramach wiszące wzdłuż schodów.Schodzę tymi schodami w dół.Właściwie to chyba nie schodzę, chyba jakoś się przemieszczam, bo już jestem na dole. Zza drzwi słyszę dźwięki pianina czy też fortepianu.Otwieram drzwi, na stoliku dzbanek, z którego roznosi się zapach świeżo zaparzonej kawy.W wazonie bukiet białych róż.Pije kawę.Słucham muzyki.Wącham te białe róże......Wake up!!! Wake up!!!Wake up!!!.....6 rano.....znajomy pokój..... wstawiam wodę na kawę..... budzę chłopów....jeszcze tylko odrobina tuszu do rzęs i już jestem damą??? Potem szybciutko do pracy.A tam nareszcie DZIEŃ KOBIET!!! Bo same kobiety na około.I jedna przez drugą nie mówi o niczym innym jak o DNIU KOBIET!!!Wracam do domu, włączam radio: DZIEŃ KOBIET, DLA KOBIET, KOBIETY....JESTEM KOBIETĄ??? I..... dostrzegam na stole trzy żółte tulipany.I nic więcej.Widzę te tulipany.Wydaje mi się,że jest ich mnóstwo.Ich żółty kolor wydaje mi się najpiękniejszym kolorem na świecie (OSOBIŚCIE NIE CIERPIĘ ŻÓŁTEGO!!!)- Kochanie wszystkiego najlepszego z okazji DNIA KOBIET> o prozo życia....Ja chcę byc DAMĄ
Coś słabo z kondycją :(
Huraganowe powiewy i szczęśliwy pysk psa.
A tak trochę nostalgicznie...
Każdy ma w swoim życiu takie chwile, kiedy nachodzi go smętna nuta.I tak chyba dziś dopadła mnie.Może to zasługa tego,że nieuchronnie i coraz szybciej biegnie nasze życie i czy tego chcemy, czy nie czas pędzi do przodu.A z czasem przybywa nam lat, trosk tylko dusza w człowieku wciąż ta sama.Chciało by się jeszcze góry poprzenosić, zawrócić bieg rzeki.tyle,że siły już się nie przekładają na zamiary.W ostatnim czasie tyle się przecież w moim życiu wydarzyło.Aż sama się dziwię skąd u mnie taka odporność na przeciwności.Chyba to jest tak,że czym więcej nieprzyjemnych sytuacji w życiu , tym większa nasza odporność.Teraz mam taki przyjemny okres wyciszenia i spokoju.Może to moje magiczne miejsce tak na mnie działa? Kto wie?I jeszcze Mazury.Tam też jestem taka spokojna.Uwielbiam ciche wieczory nad jeziorem.Tu gdzie mieszkam jest w okolicy dużo jezior.Już się nie mogę doczekać ciepłych dni na wyprawy w nieznane.A tymczasem tu i teraz- i to też masz ogromne znaczenie.Bo takich super długich wakacji w otoczeniu czystej przyrody po mazurskim niebem- długo mieć nie będę.Raz,że finanse na to nie pozwolą(chałupka pożera wszystkie dodatkowe pieniążki) a po drugie, czego szukać jak prawie tuż za ścianą las i woda?A ten mój dzisiejszy nastrój to skutek również przeczytanej ostatnio książki Katarzyny Enerlich " Prowincja pełna gwiazd".To tam przeczytałam,że nie wystarczy mieć, być, trzeba jeszcze bardzo, bardzo chcieć.I dotyczy to wszystkich sfer życia.A uczuć w szczególności.Może zatem dlatego to moje nieudane, poprzednie małżeństwo- że za mało było nas dla siebie samych, a za dużo życia obok.Dla dzieci, dla pracy i wielu innych jeszcze rzeczy.Mnie się udało a mężczyźnie , który był przez długi czas ważny dla mnie- nie.Stąd ucieczka w alkohol i w końcu śmiertelna choroba.I może dlatego we mnie nie było już takiego żalu za tym co było.Ale teraz wiem,ze los zawsze daje nam druga szansę i tylko od nas zależy czy ją potrafimy wykorzystać.Staram się każdego dnia.I już nie oglądam się za siebie.Nie rozpamiętuję w nieskończoność chwil minionych.Mam obok siebie człowieka, który każdego dnia utwierdza mnie w świadomości,że jestem ważna i potrzebna jak woda i chleb.Nie ma tego złego....
Zmiana dzisiejszych planów spowodowała,że ogarnęła mnie mania przedwiosennych porządków.Z buszowania po targu staroci wyszły nici, bo na dworze od rana deszczowo i mglisto było.Za to mam swoją bufeto -ściankę.Śnieg już prawie stopniał i teraz odkrywa się cała "bida' poziomowa.To co ma być w przyszłości moim wymarzonym ogrodem, wygląda teraz tak
W szale porządkowania odkryłam ogromny kupon materiału w kolorze mlecznej czekolady, który kiedyś tam zakupiłam, a który leżał sobie zapomniany w pudle w szafie.Materiał nadaje się świetnie na sukienki dla krzeseł, które widziałam w Dekorii .Były bardzo drogie i stwierdziłam,ze sama sobie z takimi świetnie poradzę.Od poniedziałku zatem poświęcam się maszynie do szycia.Mam jeszcze do uszycia firanki panelowe i lambrekin do pokoju Kornela.A dziś wygrzebałam na światło dzienne uszytą kiedyś poszewkę na poduszkę.Poszewka powstała z dwóch kawałków materiałów- i wyszło coś w rodzaju patchworku.
W czasie poprzednich starociowych buszowań odkryłam dwa małe świeczniki w kształcie greckich amfor.Są łączone z dwóch rodzajów materiałów: miedzi i kamienia- chyba marmuru, bo są dość ciężkie.Nadają się świetnie do długich, cienkich świeczek.Samodzielnie stoją teraz na telewizorze, bo jeszcze nie mam pomysłu na ich stałe miejsce.Jak przeglądam blogi , to nasuwa mi się jedna myśl,że w naszym kraju jest ogrom bardzo kreatywnych i zdolnych ludzi, którzy właściwie tworzą coś z niczego i na dokładkę wszystko ma artystyczny wyraz.TEZ TAK CHCĘ!Tylko czasu wciąż mało.Może w czasie wakacji odkryję w sobie jakieś ukryte dotąd talenty?Kto wie...
W szale porządkowania odkryłam ogromny kupon materiału w kolorze mlecznej czekolady, który kiedyś tam zakupiłam, a który leżał sobie zapomniany w pudle w szafie.Materiał nadaje się świetnie na sukienki dla krzeseł, które widziałam w Dekorii .Były bardzo drogie i stwierdziłam,ze sama sobie z takimi świetnie poradzę.Od poniedziałku zatem poświęcam się maszynie do szycia.Mam jeszcze do uszycia firanki panelowe i lambrekin do pokoju Kornela.A dziś wygrzebałam na światło dzienne uszytą kiedyś poszewkę na poduszkę.Poszewka powstała z dwóch kawałków materiałów- i wyszło coś w rodzaju patchworku.
W czasie poprzednich starociowych buszowań odkryłam dwa małe świeczniki w kształcie greckich amfor.Są łączone z dwóch rodzajów materiałów: miedzi i kamienia- chyba marmuru, bo są dość ciężkie.Nadają się świetnie do długich, cienkich świeczek.Samodzielnie stoją teraz na telewizorze, bo jeszcze nie mam pomysłu na ich stałe miejsce.Jak przeglądam blogi , to nasuwa mi się jedna myśl,że w naszym kraju jest ogrom bardzo kreatywnych i zdolnych ludzi, którzy właściwie tworzą coś z niczego i na dokładkę wszystko ma artystyczny wyraz.TEZ TAK CHCĘ!Tylko czasu wciąż mało.Może w czasie wakacji odkryję w sobie jakieś ukryte dotąd talenty?Kto wie...
Subskrybuj:
Posty (Atom)


