blogdesignsbydani.blogspot.com/

Tła oraz dodatki na bloga tonabloga.blogspot.com
Tła oraz dodatki na bloga tonabloga.blogspot.com

Radość najpiękniejszych dni...

Zmierzyć się z latem!

" Słońce świeci nad nami, opala nasze ciała promieniami"....
Narzekamy gdy zimno, narzekamy, gdy gorąco.W dzień nie da się wysiedzieć na dworze.Dopiero wieczór przynosi chwile wytchnienia ale wtedy zlatują się bandy krwiopijców i żadne świece, spraye, rośliny anty nie pomagają.I ratuj się kto może .Ale cóż to jest lato i cieszmy się nim to wszystko przeminie.
Nadrobiłam zaległości ogrodowe i wygląda to dość estetycznie.Nareszcie!Wszystkie wiosenne nasadzenia przez podtopienie poszły w nicość.Trzeba było zaczynać wszystko od nowa.Mam nadzieję,że teraz nie przyjdzie żadna powódź, czy ( O matko , tylko nie to!!!) gradobicie.Pojawiają się już pierwsze owoce.a póki co, trzeba lato zamykać w słoikach zamrożonych woreczkach.

W pracach ogrodowych pomaga mi Rudziutki
Z mamusią na spacerku.
A teraz niespodzianka....
To wyrosło tuz za moim ogrodzeniem- GIGANTYCZNY OSET.Wygląda jak rzeźba.Nie mogłam sie napatrzeć.
Sama droga do domu, to mnóstwo wspaniałych leśnych widoków.
Cieszmy się więc latem i tym co możemy z niego przechować w pamięci.

Candy u OLQI

Z cyklu: Gdybym mogła być poetką...

***
W kieszeń niepamięci
wkładam
wszystkie nieprzemyślane słowa.
wypowiedziane
nie w tym czasie,
nie w tej chwili .
Zaszywam mocno,
na okrętkę,
grubą nicią
zapomnienia.
W czeluściach starej skrzyni
chowam
wszystkie niewysłane listy.
To nic,
że jeszcze boli...
I może kiedyś
z wieczorną ciszą,
zejdzie na mnie
dar
oczyszczenia.

UFFF!

Koniec i początek.Roku szkolnego i wakacji.Jeszcze tylko jakieś tam króciutkie zebranko Rady Szanownej po przewodnictwem Najważniejszej i można odpoczywać.Przynajmniej do połowy sierpnia, bo coś koło tego nachodzi mnie dziwne zniecierpliwienie a myśli zaczynają KRĄŻYĆ....
Końcówka jak zwykle zabiegana , zapracowana a kable się grzeją od pracy na komputerze.
Ale napisane, rozdane, pliki zamknięte.Od wczoraj lezę bykiem na leżaku w ogrodzie i nawet zielsko mi nie przeszkadza. Zdążę - myślę sobie, przecież teraz nigdzie nie muszę się spieszyć.No więc na wiwat rozpoczynających się wakacji wstałam sobie wczoraj .. .. o 4.30, a dzisiaj pół godziny później.A co! pospałam sobie.Nie ma to jak zegar biologiczny.A od dziś zarządzenie ogólne w kwestii formalnej-
1.RODZINA JADA W OGRODZIE!
2.KAŻDY WYNOSI PO SOBIE NAKRYCIA I ZMYWA!
3. NAUCZYĆ SIĘ INSTRUKCJI OBSŁUGI PRALKI!
4.NIE ZANUDZAĆ STWIERDZENIAMI: NIE MAM CO ROBIĆ!(synuś)
5 . JAK NAJMNIEJ ABSORBOWAĆ SOBĄ.
MAMUSIA ODPOCZYWA!!!
 Do 5 lipca, bo od tej pory rozpoczyna się NAJAZD.
- siostrzeniec
- siostra
- dzieci w osobach córek sztuk dwie
-wnusia

I wierzmy sobie nadal,że to będzie prawdziwy odpoczynek wakacyjny!!!
  Czego Wam i sobie życzę!

Kara?!

Nie było mnie strasznie długo,bo dopadło mnie paskudne zapalenie oskrzeli.Leżałam i "kwiczałam" w dosłownym tego słowa znaczeniu.W dzień temperatura normalna- wieczorami 38-39 stopni.Antybiotyki nic nie działały.A złapało mnie chyba za karę.Czemu tak myślę? bo przecież dziwne to,że w okresie WIOSNY (:, ima się człowieka takie choróbsko.Tylko mnie zastanawia fakt czym zawiniłam.
  1. Nie plotkuję na koleżanki.
  2. Biorę zastępstwa , kiedy trzeba.
  3. Nie przesiaduję na dywaniku w kancelarii.
  4. Wszystkim odpowiadam na "dzień dobry" ( nawet panu Józiowi, naszemu konserwatorowi, który wygląda jak Quasimodo)
  5. Nie stosuję kar cielesnych.( czy stanie w kącie klasy to kara cielesna? bo jeśli tak, to może to za to!!!)
  6. Chodzę na szkolenia ( jeszcze nas ciągają) choć prawie na nich zasypiam.
  7. Wczoraj nawet dostałam kwiaty od moich dzieciaków z powodu imienin ( chyba mnie lubią- albo się podlizują)
.....................................
No więc nie wiem za co!
W każdy razie już jestem i czas najwyższy zabrać się za porządki wokół domu , bo zielsko zacznie niedługo pomieszkiwać razem z nami.  A po ostatnich ulewach i po obeschnięciu ziemi zrobiła się skorupa .Chwaściory zajmują każde wolne miejsce.Jedyny plus odchwaszczania to to,że mam plaże za darmochę.
Przez cały czas mojej choroby zaglądałam do moich ulubionych blogów i czasem zostawiałam komencika.Pozdrawiam wszystkich moich obserwujących.
I DO ROBOTY< DO ROBOTY ( trochę dziwnie brzmi ale cóż...)

Przepis

Jak stać się posiadaczką domu nad rozlewiskiem:

Musi padać, padać, padać, padać, padać,padać, padać, padać, padać, padać, padać, padać, padać, padać, padać deszczysko.Najpierw tworzą się kałuże, potem kanalikami i strumieniami kałuże łączą się ze sobą.Powstaje mega-kałuża.Z mega-kałuży powstaje staw a stąd już tylko prosta droga wodna do rozlewiska.

Tu była swieżo wysiana trawa, która pewnie juz nie bedzie miała szansy wykiełkować.

Pobojowisko poulewne


To co zostało z rabat i warzywniaka :(
Mnóstwo pracy nadaremnej.Ogarnia mnie czarna rozpacz.Rowy pełne wody. Drogą nie da się przejechać samochodem osobowym.Najpierw zima nie odpuszczała, teraz wiosna zaskoczyła następnym szlagierem.Dołek psychiczny ogromny.Strażacy starają się jak mogą wypompowywać wodę.ale jest jej tyle,że to chyba "syzyfowa praca".W mieście nie widać takich zniszczeń jak na wsiach.Dziś jadąc do pracy miałam wrażenie,że jesteśmy w Chinach, a wokół ścielą się ryżowe pola.Chyba tylko modlitwy by teraz pomogły.Już nie o deszcz ale o długą piękna, słoneczną pogodę.

Klimat tworzą ludzie...


"Doniosłość teraźniejszości rzadko jest rozpoznawana natychmiast, zwykle następuje to niestety o wiele później". Artur Schopenhauer

Tak się dzieje gdy dziecko za szybko ucieka w świat. Myślę tu o swojej młodszej córce.zaraz po maturze wyjechała z domu.W poszukiwaniu pracy, szkoły i chyba dorosłości.Najpierw była to Łódź.Trochę bliżej domu.Mogła w każdej chwili przyjechać.Teraz to Poznań.Była nim zauroczona. Okazało się,że perspektywy o wiele mniejsze niż poprzednim miejscu .I choć twierdzi nadal, że Łódź jest brzydkim miastem to klimat tam o wiele bardziej sprzyjający.Teraźniejszość pokazała,że klimat to przede wszystkim ludzie.Dobrze jest mieć przyjaciół na wspólne spędzanie czasu.Dobrych ,wypróbowanych.Takich,którzy stanowią oparcie.Tego jej chyba najbardziej brakuje.A ponieważ zawsze była istota stadną, to czuje się wyobcowana.Wiem, czuje to ,że chciałaby wrócić, tylko jeszcze nie jest  pewna tego do końca.Póki co moje matczyne serce zamartwia się jej zmartwieniami ale i przeżywa podwójnie wszystkie sukcesy.Jeszcze tylko dwa miesiące i będę miała magistra filologii angielskiej w domu.Dopóki znów nie przyjdzie jej ochota wyruszać na podbój świata.Ale widocznie tak już w życiu jest,że ucieczki następują na przemian z powrotami.Na razie myślę tylko o tym,ze dom jest dla niej azylem, a ja najlepszą przyjaciółką.I chciałabym aby była tego pewna zawsze.Tak, jak jest teraz.

****

( mojej córce)

Świat nieodkrytych tajemnic

kusi swoim blaskiem.

Woła do siebie, mami.

Chcesz , choć nie musisz

Podążać swoimi szlakami.

Bo może inne niebo jest,

Tam gdzie cię jeszcze nie ma?

I kawa inny ma smak,

choć cukru w niej tyle,

ile trzeba?

By poznać, polubić co nowe,

los nową szansę ci daje.                                       

i czasem tylko na dnie

filiżanki

osad goryczy zostaje.