Smak łez
I płynie po policzku łza.
Samotna kropla słona.
A czemu leci z oczu mych?
Wie dziś tylko ona.
Nie jest głupstwa powodem,
ani śmiechem przez łzy.
Tylko żalem wylanym nad ulotnością chwil.
I myślą głęboką, jedyną
co pojąć nie może,
Dlaczego,Boże?
I płynie po policzku łza,
i druga,trzecia, czwarta, piąta.
A w nich bezmiar pustki,
smutku, z goryczą się przegląda.
Kara za brak talentu :(
A miało być tak cieplutko.Tylko do świąt...mówiły prognozy pogody.A tu już po świętach i nadal zimno, jak nie wiem co.
Gdybym choć talent miała...
Gdybym była prawdziwą poetką,
To bym dzień
ubrała w kolory:
W szarość świtu z blaskiem kryształu,
Rankiem w błękit, delikatnie pozłocony.
W białe złoto południową porą,
Popołudniem w pierzastą biel obłoków.
W ciszy wieczoru w poblask czerwieni zorzy,
w granat nocy z twarzą księżyca na poduszce.
A potem już tylko senna feeria kolorów...
Gdybym była TĄ poetką,
To bym chociaż talent miała.
A skoro go mi brak to... tylko prace ogrodowe :(
Gdybym choć talent miała...
Gdybym była prawdziwą poetką,
To bym dzień
ubrała w kolory:
W szarość świtu z blaskiem kryształu,
Rankiem w błękit, delikatnie pozłocony.
W białe złoto południową porą,
Popołudniem w pierzastą biel obłoków.
W ciszy wieczoru w poblask czerwieni zorzy,
w granat nocy z twarzą księżyca na poduszce.
A potem już tylko senna feeria kolorów...
Gdybym była TĄ poetką,
To bym chociaż talent miała.
A skoro go mi brak to... tylko prace ogrodowe :(
Dla wszystkich
ŻYCZĘ WSZYSTKIM ODWIEDZAJĄCYM SPOKOJNYCH, CIEPŁYCH I RODZINNYCH ŚWIĄT WIELKANOCNYCH, MOKREGO DYNGUSA (ALE NIE Z NIEBA), MNÓSTWA ŁASKAWYCH "KRÓLICZKÓW" I NAJBARDZIEJ POGODY DUCHA
ZABIEGANA I ZASPRZĄTANA ORAZ ZAPIECZONA
MAŁGORZATA
ZABIEGANA I ZASPRZĄTANA ORAZ ZAPIECZONA
MAŁGORZATA
Czas do przodu-Wiosna do tyłu.
****
" Moja wiosna"
Taka ta moja wiosna .Za oknem szaro, deszczowo.Na parapecie za to zieleni nie brakuje. Posiane wcześniej siewki kwiatów i ziół aż się proszą o przesadzenie na dwór, do ogrodu
Nie mogłam sobie jednak odmówić poszperania po zaczątkach ogrodowych i podpatrzenia , czy może już za chwilę zobaczę malutkie kwiatuszki szafirków, albo główki tulipanów.
A pąki na jabłoniach i wiśniach tylko czekają na kilka ciepłych dni , by wyściubić malutkie listeczki
A na razie wszystko jeszcze jest smutne i szare.Gdyby chociaż promyczek słoneczka....
Nawet spacer z psem jest trochę smutny
WOBEC ZAISTNIAŁYCH FAKTÓW , USIADŁAM I WYDZIUBAŁAM SERWETKĘ DO KOSZYCZKA :)
" Moja wiosna"
Rozmazała się wiosna deszczem marcowym.
Pochowała się po kątach.
Przysiadła gdzieś za płotem pobielonym
I marzy o wietrzyku leciutkim jak piórko,
Co uniesie ją nieśmiałą do chmury .
I przysiądzie na jej skraju uśmiechnięta,
Na dół spojrzy, by w kałuży się przeglądać.
I leniwie spłynie z nieba na ziemię.
W pąki drzew wpuści ciepłe tchnienie.
I rozchyli płatki kwiatów niecierpliwie.
W ptasi śpiew się zasłucha tkliwie.
I zostanie by się kwietniem puszyć,
Majem maić na łąkach i w bzach.
Aż ją letni czerwiec zagłuszy.
I odejdzie w czereśniowych zachwytach.
Taka ta moja wiosna .Za oknem szaro, deszczowo.Na parapecie za to zieleni nie brakuje. Posiane wcześniej siewki kwiatów i ziół aż się proszą o przesadzenie na dwór, do ogrodu
Nie mogłam sobie jednak odmówić poszperania po zaczątkach ogrodowych i podpatrzenia , czy może już za chwilę zobaczę malutkie kwiatuszki szafirków, albo główki tulipanów.
A pąki na jabłoniach i wiśniach tylko czekają na kilka ciepłych dni , by wyściubić malutkie listeczki
A na razie wszystko jeszcze jest smutne i szare.Gdyby chociaż promyczek słoneczka....
Nawet spacer z psem jest trochę smutny
WOBEC ZAISTNIAŁYCH FAKTÓW , USIADŁAM I WYDZIUBAŁAM SERWETKĘ DO KOSZYCZKA :)
Jak się nie ma co się lubi ....to się robi to co lubi.
Zawsze marzyłam sobie o ciepłym wieczorze na tarasie.Zachodzące słoneczko, zapach maciejki. cykanie świerszczy i kawusia, aromatyczna, mocna, w moim ulubionym kubku.Bo ja tak mam już od lat,ze kawa smakuje mi tylko z jednego mojego kubka.Herbatę pijam w filiżance a kawę w kubku.Takie nieszkodliwe, choć pewnie mało eleganckie dziwactwo.Ale tą kawę przecież trzeba na czym zanieść na taras.Bo na ogół nie jest to kawa tylko dla mnie. Wymyśliłam więc sobie,że muszę mieć tacę.Ale taką specjalna. W czasie moich starociowych poszukiwań znalazłam coś, co przypominało moje wyobrażenie.Ale to coś było podniszczone.Natomiast kosztowało niewiele, bo jakieś 10 zł.
Tak wyglądała przed poddaniem jej renowacji
Teraz wystarczy tylko: zbudować taras, poczekać na lato i zaparzyć kawę:)))
Subskrybuj:
Posty (Atom)



