Jeżdżący piątek.
Dziś cały dzień poza domem .Miałam mnóstwo spraw do załatwienia.A szczególnie dał mi się we znaki Urząd Skarbowy.Zawiozłam Zeznanie do odliczenia Vatu z faktur za remont i się nasłuchałam od Jaśnie Pani Urzędniczki o ilości tychże.Matko Polko, Jak takim Paniom jest dobrze.mogą sobie narzekać na petentów do woli a ty człowieku jeszcze bądź uprzejmy, bo inaczej możesz podpaść.Przy okazji różne zakupy porobiliśmy.zachciało mi się bufeto-ścianki między aneksem a pokojem ,żeby powiększyć salonik.kupiliśmy potrzebne płyty i kawałek parapetu na blat na tąże ściankę.nawet się zdziwiłam,ze nie takie drogie.A wczoraj przybył nam nowy lokator siedliska- suka owczarka niemieckiego długowłosego: Saba.Ma 7 miesięcy i poprzedni właściciel sprzedał ją za niezbyt wygórowaną cenę, bo mu goniła i zagryzała kury i kaczki na podwórku.Jest po prostu śliczna.Filemona nie wróciła dziś na noc , bo Saba biegała po podwórku.Chyba się bała :).No cóż, wszędzie rządzi prawo buszu.

Subskrybuj:
Posty (Atom)