"Doniosłość teraźniejszości rzadko jest rozpoznawana natychmiast, zwykle następuje to niestety o wiele później". Artur Schopenhauer
Tak się dzieje gdy dziecko za szybko ucieka w świat. Myślę tu o swojej młodszej córce.zaraz po maturze wyjechała z domu.W poszukiwaniu pracy, szkoły i chyba dorosłości.Najpierw była to Łódź.Trochę bliżej domu.Mogła w każdej chwili przyjechać.Teraz to Poznań.Była nim zauroczona. Okazało się,że perspektywy o wiele mniejsze niż poprzednim miejscu .I choć twierdzi nadal, że Łódź jest brzydkim miastem to klimat tam o wiele bardziej sprzyjający.Teraźniejszość pokazała,że klimat to przede wszystkim ludzie.Dobrze jest mieć przyjaciół na wspólne spędzanie czasu.Dobrych ,wypróbowanych.Takich,którzy stanowią oparcie.Tego jej chyba najbardziej brakuje.A ponieważ zawsze była istota stadną, to czuje się wyobcowana.Wiem, czuje to ,że chciałaby wrócić, tylko jeszcze nie jest pewna tego do końca.Póki co moje matczyne serce zamartwia się jej zmartwieniami ale i przeżywa podwójnie wszystkie sukcesy.Jeszcze tylko dwa miesiące i będę miała magistra filologii angielskiej w domu.Dopóki znów nie przyjdzie jej ochota wyruszać na podbój świata.Ale widocznie tak już w życiu jest,że ucieczki następują na przemian z powrotami.Na razie myślę tylko o tym,ze dom jest dla niej azylem, a ja najlepszą przyjaciółką.I chciałabym aby była tego pewna zawsze.Tak, jak jest teraz.