blogdesignsbydani.blogspot.com/

Tła oraz dodatki na bloga tonabloga.blogspot.com
Tła oraz dodatki na bloga tonabloga.blogspot.com

Radość najpiękniejszych dni...

Huraganowe powiewy i szczęśliwy pysk psa.

No i zrobiło się huraganowo.W nocy słyszałam jak w każdej szparze ścian, wietrzysko wygwizduje upiorne melodie.Przewracałam się z boku na bok, a kiedy już wreszcie moje gałki oczne zaprzestały oczopląsu zrobiła się 5 rano i trzeba było wstać,żeby systematycznie i niestrudzenie powędrować do pracy i takoż samo dręczyć biedne dzieci niezbyt głodne wiedzy.Podrzemałam jeszcze trochę w autobusie ale dopiero 3 kawa postawiła mnie zupełnie do pionu.I to wypita nie tak "całkiem spokojnie".Ale pracować trzeba, bo jak wiadomo bez pracy nie ma kasy, a bez kasy nie ma po prostu NIC!Za to popołudnie było jednym "pasmem przyjemności".Szybki obiad, jeszcze szybsze mycie garów i "odrabianki" bo wszak nieuchronnie zbliża się termin testów kompetencyjnych synusia.A jak jemu się nie przysiądzie na 4 litery i nie czuje bata to się rozleniwia i muszę potem świecić oczami przed własnymi koleżankami- za niego.Kiedy już sobie klapnęłam,żeby odpocząć i w spokoju poczytać babską gazetkę,którą cichaczem przemyciłam do domu (" babskie fanaberie i głupie czytadła się pałętają po domu"- to były słowa cytowane wiadomo kogo), okazało się,że muszę usilnie poszukiwać spodenek kąpielowych synusia, które mu po prostu gdzieś "wcięło". No i dlatego nie było wczoraj wpisu na blogusiu.A dziś : Panowie pojechali do szkoły a ja z powodu rozpoczęcia szczęśliwego dnia z opóźnieniem ( do pracy na późniejszą godzinkę) rozpoczęłam poranne porządki.Kto wie co się dzieje w kuchni po spożyciu porannego posiłku, ten wie o czym piszę w związku z porządkami.Bo kubki po herbatce mogą stać w najdziwniejszych miejscach, np.na parapecie razem z kwiatkami i na komodzie w przedpokoju.No i tak sobie spokojnie sprzątam, pamiętając,że Sabusia jest uwiązana przy budzie mieszkalnej i nagle kątem oka dostrzegam ruch za oknem tarasowym.Patrzę i własnym oczom nie wierzę.Za oknem siedzi Sabusia w całej okazałości.Jęzor różowy jak nie wiem co wisi jej z mordki na szyję, szczerzy zęby w psim uśmiechu i międli ogonem na wszystkie strony.A w oczach te diabelskie błyski, jakby chciała powiedzieć " A co mi zrobisz? Urwałam się i już! Kto to wymyślił,żeby psa wiązać na smyczy?"Jeszcze w drodze do pracy miałam przed oczami ten przeszczęśliwy, psi pysk.A teraz idę prasować.MOJA ULUBIONA Z NAJULUBIEŃSZYCH CZYNNOŚĆ DOMOWA! ;)

3 komentarze:

OLQA | wtorek, marca 02, 2010

Pies też czuje wiosnę!A gdyby mi taka Sabusia pyszczydło za okno wstawiła to na bank zeszłabym na zawał(nie dlatego,że 4 piętro, choć to też,ale budzi respekt ten TWÓJ zwierz)

Lovely Home | czwartek, marca 04, 2010

Witaj Gosiu !
Dziękuję za odwiedziny na moim blogu (:
Czytam o synu i myślę o swojej córce.Ciągle jej coś wcina i szukamy później po całym domu.A odnośnie przysiadania fałdów to jaj już nie mam siły,egzaminy tuż tuz a w głowie "maj" (;
ale czy mi to kogoś nie przypomina?
Pozdrawiam serdecznie.

Gosia | piątek, marca 05, 2010

Dla Oli: Mój zwierz jest bardzo sympatycznym, łagodnym jak baranek psiakiem Nawet jada z jednej miski z kotem i śpią na tym samym legowisku.Także, bez obaw.Dla Lovely Home:Właśnie wkurzamy się na dzieciaki a my byłyśmy dokładnie takie same.A o " Wcinaniu" rzeczy mogłabym chyba napisać drugą magisterkę :).